Dlaczego wpatrujecie się w niebo?

Pan Jezus odchodzi do nieba, do domu Ojca. Oczy Jego uczniów towarzyszą Panu aż obłok zabierze Go im sprzed oczu. Pamiętamy, ci sami uczniowie, do których Jezus dołączył w drodze do Emaus, nie poznali Pana, bo oczy ich były niejako na uwięzi. Teraz te same oczy nie potrafią oderwać  się od widoku odchodzącego Pana. Jeśli ktoś poznał Pana Boga, już nigdy nie będzie umiał o nim zapomnieć, nawet po najcięższej zdradzie. W jego sercu, umyśle, w uczuciach, na zawsze pozostanie wspomnienie kochającego Ojca. Choć wszyscy codziennie pochłonięci jesteśmy sprawami tego świata, to jednak w każdej chwili powinno nam towarzyszyć wpatrywanie się w niebo. Dobrze znamy słowa św. Augustyna, który w swoich Wyznaniach pisze: Stworzyłeś nas Boże jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie. Znając bardzo burzliwe dzieje Augustyna zdajemy sobie sprawę z wagi tych słów, w których zawiera się cała synteza jego życia. Podobnie pisze św. Paweł Apostoł: Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. Oznacza to, że wszystko co robimy tu na ziemi, czemukolwiek się poświęcamy, powinno kierować nasze serce ku Bogu. Bóg jest źródłem, ale i celem naszego życia. Benedykt XVI często przekonywał, że niebo jest rzeczywistością osobową, bliską, a jest nią Chrystus. On jest naszym niebem. A jeśli tak jest, to mamy Go zawsze w zasięgu naszego wzroku, aż do tej chwili, gdy spotkamy Go w niebie, twarzą w twarz. [prob.]

image_print